Kochani, jako że ciężko jest pisać na trzech różnych blogach a tak przykro zaniedbywać któryś z nich, postanowiłam od dziś zamknąć swoją radosną twórczość na bloggerze.
Jeśli komuś zdarza się tu zaglądać a wierzę, że tak, już teraz zapraszam na zdjęciowego bloga którego znajdziecie tutaj - Fotografia ślubna.
"Po godzinach" zapraszam na swoja prywatę czyli Pillowbook.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko w to zimowe popołudnie i zapraszam.
Dominika
środa, 10 lutego 2010
piątek, 29 stycznia 2010
Urodzinowa niespodziewajka
Kochani, pragnę Was zawiadomić, że w dniu dzisiejszym dołączyłam do prestiżowego grona reporterów ślubnych skupionych w międzynarodowych stowarzyszeniach fotografów ślubnych tj. Wedding Photojournalist Association (WPJA) oraz Artistic Guild Wedding Photojournalist Association (AGWPJA).
Chcę w tym miejscu bardzo podziękować wszystkim naszym dotychczasowym parom, bo tylko dzięki wspaniałej współpracy z Wami było możliwe to wyróżnienie :)
PS: A to że akurat jutro mam urodzinki to czysty przypadek. :) Będzie co świętować!
niedziela, 29 listopada 2009
sesja ciążowa
Zawsze stałam po tej ulubionej stronie obiektywu jednak Jakub uparł się, że koniecznie chce zrobić mi zdjęcia ciążowe.
Sesja ciążowa i ja to jakies nieporozumienie, pomyslałam.
Długo trwało namawianie mnie bo sporo przytyłam w ciaży (23 kilo :/) i naprawdę czułam się jak hippo.
No dobra, raz się żyje a to może moja ostatnia ciąża.
Wybrałam się do ulubionej Pani Malwinki żeby mnie uczesała i Pani Agnieszki żeby zrobiła mi makijaż i to jedyne na co miałam wpływ w wyglądzie w 34 tygodniu ciąży.
Dziś oglądając te zdjęcia chciałabym namówić każdą kobietę, nieważne czy szczupłą czy mniej szczupłą na taką sesję ciążową.
Każda kobieta jest piękna w tym stanie i ja w to uwierzyłam, oglądając te zdjęcia :-)))
A Tobie, Jakub bardzo dziękuję :*





Sesja ciążowa i ja to jakies nieporozumienie, pomyslałam.
Długo trwało namawianie mnie bo sporo przytyłam w ciaży (23 kilo :/) i naprawdę czułam się jak hippo.
No dobra, raz się żyje a to może moja ostatnia ciąża.
Wybrałam się do ulubionej Pani Malwinki żeby mnie uczesała i Pani Agnieszki żeby zrobiła mi makijaż i to jedyne na co miałam wpływ w wyglądzie w 34 tygodniu ciąży.
Dziś oglądając te zdjęcia chciałabym namówić każdą kobietę, nieważne czy szczupłą czy mniej szczupłą na taką sesję ciążową.
Każda kobieta jest piękna w tym stanie i ja w to uwierzyłam, oglądając te zdjęcia :-)))
A Tobie, Jakub bardzo dziękuję :*





poniedziałek, 9 listopada 2009
O trzaskaniu, całowaniu po rękach i waleniu drewnianymi łyżkami
Zwykle mamy w zwyczaju pytać przyszłych Młodych, czy region z jakiego pochodzą a w jakim będzie odbywała się uroczystość zaślubin ma swoje zwyczaje, obrządki związane z tym dniem. Zwykle odpowiedz brzmi że niczego takiego nie ma... A jednak...
O trzaskaniu dowiedzieliśmy się za późno by je uwiecznić. Ale obiecujemy sobie, że fotografując kolejny ślub na Górnym Śląsku go nie przegapimy.
Jest to obrządek bicia całej porcelany w domu Panny Młodej poprostu na klatce schodowej. Młodzi mają później zajęcia na 4 godziny by nie została ani jedna łupina.
Kasię poznałam (oprócz korespondencji mailowej) na dwie godziny przed ślubem. Piękna, drobna kobieta, szalenie delikatna i skromna. Przygotowania zajęły dosłownie 5 minut by za chwilę pojawił się wybranek Kasi, Adam. Mamy młodych były dobrymi znajomymi, więc atmosfera od początku była bardzo rodzinna... Do rozładowania atmosfery przyczynił się także mój mąż, który podczas błogosławieństwa nie zauważył niskiego stolika i na niego wpadł by zaraz potem z brzdękiem uderzyć głową w żyrandol :D On z miną przepraszająco skruszoną, a reszta uchachana...
Ślub odbył się w pięknym kościele św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach.
Było sporo wzruszenia i pięknych życzeń od rodziny i przyjaciół.
Chlebem i solą witał Młodych gospodarz pięknej restauracji Marysin Dwór. Pałeczkę przejął Wodzirej, by zagrzać wszystkich do doskonalej zabawy. Było dużo śmiechu i przedniej zabawy.
Około północy ponownie mnie zaskoczono gdyż... Na Górnym Śląsku zwyczajowo to Młody zdejmuje Młodej welon, a Młoda Młodemu muchę. Niby nic, ale Młody nim zdejmie Młodej welon, musi przedostać się przez tłum kobiet bijących go po rekach drewnianymi łyżkami. U Młodej wygląda to nieco przyjemniej, gdyż tu przeszkadzajką są mężczyźni obcałowujący Młoda po rękach.
Dodam także, bo to się rzadko zdarza, zespół który grał na tym weselu to nie tylko świetna muzyka ale też wspaniali ludzie. Czas w ich towarzystwie płynął bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy, mieliśmy wczesny ranek dnia następnego...
Klasycznie zapraszam do obejrzenia reportażu i pleneru który odbył się w skansenie w Chorzowie.
































































O trzaskaniu dowiedzieliśmy się za późno by je uwiecznić. Ale obiecujemy sobie, że fotografując kolejny ślub na Górnym Śląsku go nie przegapimy.
Jest to obrządek bicia całej porcelany w domu Panny Młodej poprostu na klatce schodowej. Młodzi mają później zajęcia na 4 godziny by nie została ani jedna łupina.
Kasię poznałam (oprócz korespondencji mailowej) na dwie godziny przed ślubem. Piękna, drobna kobieta, szalenie delikatna i skromna. Przygotowania zajęły dosłownie 5 minut by za chwilę pojawił się wybranek Kasi, Adam. Mamy młodych były dobrymi znajomymi, więc atmosfera od początku była bardzo rodzinna... Do rozładowania atmosfery przyczynił się także mój mąż, który podczas błogosławieństwa nie zauważył niskiego stolika i na niego wpadł by zaraz potem z brzdękiem uderzyć głową w żyrandol :D On z miną przepraszająco skruszoną, a reszta uchachana...
Ślub odbył się w pięknym kościele św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach.
Było sporo wzruszenia i pięknych życzeń od rodziny i przyjaciół.
Chlebem i solą witał Młodych gospodarz pięknej restauracji Marysin Dwór. Pałeczkę przejął Wodzirej, by zagrzać wszystkich do doskonalej zabawy. Było dużo śmiechu i przedniej zabawy.
Około północy ponownie mnie zaskoczono gdyż... Na Górnym Śląsku zwyczajowo to Młody zdejmuje Młodej welon, a Młoda Młodemu muchę. Niby nic, ale Młody nim zdejmie Młodej welon, musi przedostać się przez tłum kobiet bijących go po rekach drewnianymi łyżkami. U Młodej wygląda to nieco przyjemniej, gdyż tu przeszkadzajką są mężczyźni obcałowujący Młoda po rękach.
Dodam także, bo to się rzadko zdarza, zespół który grał na tym weselu to nie tylko świetna muzyka ale też wspaniali ludzie. Czas w ich towarzystwie płynął bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy, mieliśmy wczesny ranek dnia następnego...
Klasycznie zapraszam do obejrzenia reportażu i pleneru który odbył się w skansenie w Chorzowie.
































































Subskrybuj:
Posty (Atom)

![The Artistic Guild of the Wedding Photojournalist Association [AG]WPJA](http://studiofoto.net.pl/blog/wp-content/uploads/2010/01/agwpja.gif)
