wtorek, 25 sierpnia 2009

gdzie owocem Miłości jest... mała fasolka :-))

Nie miałam okazji poznać Oli i Michała wcześniej. Do roboty czysto papierkowej zwykle wysyłam męża. I przyznaję, że wiele tracę bo to jedno spotkanie przed uroczystością to skarbnica wiedzy o przyszłej Parze Młodej ale też ogrom przyjemności z kontaktu z niezwykłymi ludźmi.

Tak naprawdę uwielbiam moment pleneru gdy możemy sobie już beztrosko popaplać i jakoś żal się rozstawać bo czas wspólnej pracy dobiega końca. Obiecuję sobie także nikomu nie odpuścić z naszych przyszłych Młodych Par, zarówno tych już zaklepanych jak i przyszłych.

Tego dnia lało jak z cebra. Wpadliśmy do domu Oli i Michała totalnie przemoczeni (chyba opatentuję sobie kaloszki w bagażniku :-))). Cała akcja rozgrywała się pieruńsko szybko włącznie z przygotowaniami, mszą i weselem. A było pięknie i miłośnie.
































Spotkaliśmy się miesiąc później na plenerze i rozmów z Olą nie było końca gdyż... Okazało się że Ola jest w ciąży :-))) Sami wiecie (a może nie wiecie), że podobne łączy stąd mogłyśmy sobie pogadać o różnych ważnych sprawach związanych z tym faktem choć pewnie trochę to nudziło naszych mężów.







niedziela, 16 sierpnia 2009

szaleństwa dzieciństwa

Podczas dzisiejszego pleneru z Magdą i Przemkiem, zaskoczył mnie widok niczym nie przejmujacych sie, wariujących dzieci. I nie byłoby nic zaskakującego w tym gdyby nie fakt, że zabawy były uskuteczniane w jednej z najbardziej prestiżowych fontann w Warszawie...
Gdybym miała 25 lat mniej też bym tak powariowała :-))