piątek, 15 maja 2009

w Ogrodzie Połamanych Latarni czyli sezon ślubny zaczęty :-))

Z Kingą i Sebastianem spotkaliśmy się w ich mieszkaniu w Józefosławie.
Spodobało mi się to, że wypracowali miedzy sobą ugodę i gdy jedno mówiło za długo drugie podnosiło rękę i jak uczniaki w pierwszej klasie wołali "teraz ja, teraz ja" :D

Ich ważny dzień odbył się w Wielką Niedzielę.

Kinga zdecydowała że najlepiej pomaluje się ona sama stąd salon kosmetyczny miałam "pod ręką".






Jakub w międzyczasie fotografował przygotowania Sebastiana. Wszyscy spotkaliśmy się w ich wspólnym mieszkaniu by wyruszyć do kościoła św. Anny.





Kościół o jakim marzy każdy fotograf :-))

Wszystko potoczyło sie w oka mgnieniu i wszem i wobec padło to upragnione przez Mlodych sakrmentalne "TAK".







Pod kosciołem czekali rodzina i przyjaciele. Było sporo wzruszenia jak i śmiesznych sytuacji.






Wesele odbyło sie w przepieknej Villi Julianów otoczonej wspanialym ogrodem.


Były pierwszy pocałunek i pierwszy taniec...





W międzyczasie udaliśmy się do ogrodu by tam "cyknąć" kilka ujęć wśród lampionów i uroczych latarenek.


I gdy Młodzi mieli wykonać pozę przy jednej z nich, ta została im w rękach :D



I tak Kinga oddała swój welon a Sebastian muchę by dopiero o świcie udać się już chyba w "ranek poślubny"







A myśmy tam byli, wodę i colę pili...

4 komentarze:

  1. czy to sw Anna i villa Julianna? ;) kiedys mialam slub tez w sw Annie a pozniej wesele w villi julianna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Julia, jak wyczytałam w Twoim blogu ostatnimi czasy św. Anna zdarzyła sie u Ciebie trzy razy? :D. Pozazdrościć:-))

    OdpowiedzUsuń
  3. to przez szybę, zza kranu..... chwilkę wpatrywałam się o co chodzi i jak to tak i skąd ! BRAWO! super, baaardzo mi się podoba.... ja jestem zwolenniczką zdjęć 'PRZEZ' coś :)
    pozdrawiam
    S

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tym zdjęciem to tak naprawdę wychodzilismy juz z domu. Kinga jeszcze w ostatniej chwili sprawdzała czy wszystko wyłączone a ja z fiszem przy oku ogladałam świat. I tak oto zerknełam przez szybe i wyszło cos tak dziwnego. Lubię to zdjecia tak naprawdę za "dziwactwo" :-)

    OdpowiedzUsuń